Localisation engineering
Eksport treści do tłumaczenia i import po tłumaczeniu
Zajmujemy się techniczną stroną obiegu między składem a tłumaczeniem: wyciągamy z plików to, co ma zostać przetłumaczone, a po tłumaczeniu wprowadzamy treść z powrotem na miejsce. Kontrolujemy proces i sprawdzamy efekt końcowy.
Gdzie ukrywa się tekst
Nie tylko w akapitach. W grafikach i rysunkach technicznych, w polach i zmiennych, w tabelach osadzonych z innych źródeł, w danych strukturalnych, w eksportach z systemów zarządzania treścią. Narzędzie tłumaczeniowe zwykle tego nie zobaczy, więc trzeba to wydobyć osobno — tak, żeby po tłumaczeniu wróciło na swoje miejsce.
Jeśli plik jest nieedytowalny i nie da się z niego nic wyeksportować, najpierw go odtwarzamy.
Import zależy od eksportu
Plik, który idzie do tłumaczenia, niesie ze sobą każdy błąd z wcześniejszych etapów. Jeśli eksport jest w porządku, import wchodzi na miejsce i praca kończy się na kontroli. Jeśli nie — każdą wersję językową trzeba poprawiać osobno.
Dlatego najwięcej uwagi poświęcamy eksportowi. Każdy obieg zamykamy porównaniem pliku źródłowego z tym, który wrócił po tłumaczeniu.
Przy wielu wersjach językowych
Kiedy ten sam obieg powtarza się dla kilkunastu języków, powtarzalne etapy przejmują nasze skrypty i narzędzia — tworzymy je pod konkretny projekt. Mniej miejsc na pomyłkę, a poprawka wprowadzona raz trafia do wszystkich wersji.
Co dostajesz
Pliki gotowe do przekazania dalej — do tłumaczenia albo do składu, zależnie od etapu. Kompletne, z nienaruszoną strukturą i powiązaniami.
Skontaktuj się z nami
Napisz, jak wygląda Twój obieg, albo prześlij przykładowy plik. Bezpłatnie sprawdzimy, co da się z niego wyciągnąć i czy wróci na miejsce bez strat.